W lipcu 2019 odbyło się malowanie klatek schodowych w blokach na ulicy Piastowskiej. Podglądanie fachowców w pracy wspominam do tej pory, podglądałem, podglądali mieszkańcy i nawet starsza Pani spotkana na klatce schodowej była zdegustowana byle jakością tego tych artystów. Ich pociągnięcia pędzla zdobią teraz klatkę schodową, niczym dzieła Banksiego, szkoda tylko że mieli do dyspozycji wyłącznie olejną w 2 kolorach, więc jedyny mocniejszy wzór to pas ozdobny jakiego nie powstydziłby się blok na Alternatywy 4.
Oceniając to niczym w programie "Usterka" wytknąć nie omieszkam:
- malowanie na brudnych ścianach i barierkach - zatłuszczonych, zakurzonych i to w dużej cześci przez samych fachowców. Sama sprzątaczka też nie pomogła, jako że na codzień nie przykłąda się zbytnio do swojej pracy, a jej ulubionym zajęciem jest zmiatanie/zmywanie śmieci do szczeliny po której poruszają się dzrzwi w windzie, przez co często te drzwi pracują jak pracują, a winda choć nowa często wymaga remontu co skutkuje tym, że dzielni włodarze spółdzielni zmuszeni są podnosić opłaty za jej użytkowanie.
- szramy pędzli widać nawet jak się ma dużą wadę wzroku,
- stare zacieki, odpryski, nierówności pozostawione jak były. W niektórych miejscach Panowie majdnęli trochę gipsem, coś tam zatarli i byłby z tego pożytek, gdyby później tego gipsu nie zamalowali na barierkach i innych miejscach, a jak dobrze wiadomo pył gipsu lubi wędrować w każdy zakamarek,
- nierówne malowanie w kantach, w szczególności kiepsko wyglądające przy ramkach odmalowanych przy futrynach drzwi wejściowych do mieszkań,
- zadrapania, odpryski przy ściąganiu dzwonków do drzwi, na malowanych wcześniej przez właścicieli ramkach przy drzwiach. Ale to i tak duże zaskoczenie, że fachowcy pofatygowali się odkręcać dzwonki, mogli zajechać pędzlem byle jak tak jak w innym miejscu. Widać, że i pewne standardy malowania są im znane i gdyby nie te odpryski to można by im było to nawet uznać za plus.
- niezamalowanie ściań przy schodach, może fachowiec był niski i nie sięgnął, a stanie na drabinie czy czymkolwiek innym na schodach grozi wywrotką, a fachowcy z pewnością biegli w przepisach BHP na to nie mogli pozwolić. No i dobrze, bo gdyby takim fachowcom coś się stało to inni klienci z niecierpliwością czekający na wykonanie przez nich roboty w swoich lokalach byliby rozżaleni.
- czas kurzenia gipsem i malowania klatki schodowej mega śmierdzącą farbą (ciekawe czy to farba z Chin nie spełniająca żadnych norm, czy jednak dobra z pobliskiego marketu od Papieża, albo francuskiego leroya) wyniósł coś koło miesiąca - dokładnie nie pamiętam, bo byłem zaczadzony farbą, którą czuć było kilkadziesiąt, a może i więcej metrów od bloku. Dobrze, że włodarze Spółdzielni zadbali żeby stopka przytrzymująca drzwi była sprawna (przy tych nowych drzwiach wymienionych z rok czy dwa lata temu, była naprawiana już kilkakrtonie, bo i nieudolnie zamontowana na króciutkich wkrętach i Pani sprzątaczka nie traktuje jej z należytą delikatnością). Czy miesiac to dużo czy nie? Wg mnie całkiem sprawnie, wszak prawdziwi artyści czasami czekają na natchnienie wiele miesięcy. Zastanawia mnie tylko u Panów malarzy potrzeba palenia papierosów, że też nie wystarczająco odurzał ich zapach tej wspaniałej farby, która służyła by długie lata, gdyby nie to że pomalowana na brudnym podłożu już po kilku tygoniach zaczyna miejscami odpadać.